| barbarellablog - archiwum: WYJASNIONA ZAGADKA SWEDZĄCYCH USZU |
| Strona główna |
WYJASNIONA ZAGADKA SWEDZĄCYCH USZU
No i wszystko jasne: uszy mnie swędziały jako preludium MEGA kataru! Takiego fest, co to najpierw siedzi jak cement w czaszce, a po dwóch dniach się soczyście leje. Jestem na etapie "już każda chusteczka do nosa to papier ścierny" oraz, żeby było całkiem zabawnie, lecą mi łzy z oczu. Tak się wydaje, że człowiek to ho, ho - a to zwykły pęczek miękkich rurek, połączonych ze sobą; jedna się zepsuje, to zaraz się sypie cała reszta. W związku z powyższym, N. mnie wywlókł do Świnoujścia. Zawsze tam jedziemy, kiedy jestem chora, chyba ani razu nie widziałam Świnoujścia będąc - jak to ślicznie mówi jedna z ciotek N. - "przy zdrowiu" (no może raz, z Hanką, ale za to dostałam bąbli na stopach od zwiedzania fortów w sandałkach). Tak więc niewiele z całej wyprawy pamiętam, oprócz smarkania. A, i hipermegawypasionej willi dla ptaszków, zakupionej u Niemca (jest tak ohydna, że aż fajna, musiałam ją kupić, wszystkie szpaki w okolicy dziesięciu kilometrów zesrają się z wrażenia). Pomiędzy jednym a drugim wytarciem nosa czytam "Konflikt interesów" Deavera - całkiem niezły, może dlatego, że to jego stara książka. Kto już był na nowych Muppetach?
barbarella 2012-01-22 18:11:03 skomentuj (18) |