| barbarellablog - archiwum: Z ŻYCIA SNOBKI |
| Strona główna |
Z ŻYCIA SNOBKIBędąc, jako się wielokrotnie rzekło (w komentarzach), snobką, wysiadł mi piec w nocy. ZNIENACKA. One tak lubią. Zapytajcie Hanki. Tak niby nic, nanananana, ja tu stoje, nie przejmujcie się, pracuję, mam świezy olej... i nagle FAJT! Nie działa. I udaje, że w ogóle nie wie, o co nam chodzi, kiedy włączamy i wyłaczamy wszystkie jego przyciski po kolei, resetujemy go, kopiemy i obrzucamy plugawymi słowy. Jak nic doszedł do wniosku że ON JUŻ NIE JEST PIECEM! JEST KWIATEM LOTOSU! Przeszedł PRZEMIANĘ DUCHOWĄ i wyemigrował wewnętrznie! Poza tym, on tak naprawdę nigdy nie chciał być piecem... Został piecem, bo matka mu powiedziała, że to pewna posada i nie zabraknie mu oleju... A on zawsze chciał być np. rzeźbą Abakanowicz albo nie wiem... przęsłem mostu nad przepaścią... Juz jako ruda był romantyczny, a jego spust surówki z pieca miał najpiękniejsze kolory... O czym to ja?... Aha. Ze stygnę. No stygnę. Ciepło mi się ulatnia z chałupy powolutku... Gdyby to był film katastroficzny, to tu właśnie następowałyby zbliżenia na zegar, na wskaźnik temperatury i na bohaterkę dramatu, spowitą w coraz to więcej warstw odziezy. WIĘC PODJĘŁAM DECYZJĘ. JEDZIEMY DO WROCŁAWIA! Tam musi byc jakas cywilizacja!... PS. Przyszedł mój ojciec... Ma w ręku długi metalowy drąg... KŁI KŁI KŁI... CZŁOWIEK KONTRA PIEC! Kogo obstawiamy?... PSPS. Panienka Cloudy (właściwie to juz mężatka) mnie zainfekowała tą oto pioseneczką, od której od wczoraj nie mogę się odczepić i koniec. Z piosenek Reginy wychodzi na prowadzenie, przed dotychczasowym faworytem, Better. barbarella 2007-11-15 08:30:05 skomentuj (24) |