O TYM, CO ZWIERZĄTKA WNOSZĄ DO NASZEGO ŻYCIA

 

Zwierzątka wnoszą do naszego życia między innymi swój apetyt. Na przykład sikorki opierdzieliły mi galaretkę truskawkową, którą wystawiłam na parapet, żeby się zsiadła. No owszem, zsiadła się, ale górna warstwa została obżarta i podziobana – skąd one wiedziały, że to czerwone w słoiczkach to coś jadalnego? No nic, mam przynajmniej potencjalną metodę na pozbycie się trupa: oblać galaretką truskawkową i wyłożyć na parapecie. Sikorki zajmą się resztą (a ze szkieletu się zrobi ksylofon).

Natomiast Szczypawka piła zimową edycję redbulla. Ona uwielbia redbulla – żadnych innych kolorowych, gazowanych napojów – tylko redbulla, każdy smak. Niech no psyknie puszka w samochodzie, a pies dostaje szału: wspina się po mnie, próbuje zapuścić jęzor do puszki, oblizuje mi palce. Muszę ją poczęstować przynajmniej kilkoma kropelkami. No i teraz było tak samo – N. przy okazji tankowania wziął edycje zimową (smakuje jak stołówkowy, rozcieńczony kompocik ze śliwek) i pieseczek koniecznie musiał degustować.

No i jeszcze ukradła mi kocyk z Pepco. Zakochała się i zapsiła go dokumentnie.

Kocyk1

Czasem leży na wierzchu, a czasem robi kieszonkę jak kotlet szwajcarski z nadzieniem z jamniczka.

Kocyk2

I co jej zrobisz. Nic nie zrobisz. Znowu muszę polować na kocyk.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „O TYM, CO ZWIERZĄTKA WNOSZĄ DO NASZEGO ŻYCIA

  1. ~moresu pisze:

    ok, przed chwilą skasowałam ten komentarz, bo to trochę żenujące. Ale jednak go napiszę. Czy to nie super, że są takie blogi, że dużo liter, mało zdjęć i samo życie, a nie ten cholerny lifestyle? Chcę przez to powiedzieć, że jak to fajnie, że chce ci się pisać, serio. Uwielbiam cię od lat!

  2. ~Meg pisze:

    jak dorosnę, chcę zostać Szczypawką…

  3. Gocha pisze:

    Słodziak ten twój zwierzak. :)

  4. ~Barbarella pisze:

    Pieseczek nosi obrożę Foresto – pcheł nie miała nigdy, a kleszcze – jak się spóźnimy z kupnem nowej na wiosnę. Raz kupiliśmy innej marki i po pierwszym spacerze przyszła z kleszczem pod brodą.
    Oczywiście, że pieskowa perfumeria jest integralną częścią posiadania pieska, no ale jak to pani Dorota Sumińska słusznie zauważyła – PIES TO NIE FIOŁEK (oj, nie fiołek, czasem BARDO, BARDZO NIE FIOŁEK). Ponadto wnosi liście, gałązki, igliwie, piaseczek i ogólnie jest bardzo Muminkowo.
    Redbulla jej daję kilka kropelek na palcu, przecież nie pół puszki! Co mam zrobić, jak psina dostaje amoku?
    Norkę z koca sobie potrafi zrobić sama, ja tylko wyrównuję, żeby dupina nie wystawała :)

    A z tym czerwonym dla sikorek to faktycznie, kiedyś coś czytałam. Ale one sobie potrafią otworzyć karton z mlekiem, bynajmniej nie czerwonym! Mówię wam, z sikorkami trzeba dobrze żyć i nie narażać im się. Może nieduże, niepozorne, ale…

    • ~Tiganza pisze:

      o foresto czytałam, że wielce skuteczne. U moich Nierobów stosowałam advantage, bo mimo, że są niewychodzące, to w kamienicy niestety pojawiły się pchły („dzięki” niechlujnej sąsiadce z dołu ><) i mordowaliśmy się z inwazją pół roku :/
      u mnie zwierzątka wnoszą KŁAKI. Wszędzie: w herbacie, w dopiero co odpakowanej kostce masła, w świeżo otwartym kremie do twarzy (JAK?!?).
      No ale jak to mawia klasyk – bez kociwłosa mikstura nieważna ;)

    • ~malgo pisze:

      Fafik też nosi Foresto, przestał przynosic kleszcze.

  5. ~diabel-w-buraczkach pisze:

    Awwwww… ! Szczypawka to jest slodycz w koncentracie, uwielbiam jej profil (ten spiczasty nosek!!!)
    A taki nalesniczek to ona sama potrafi zrobic?

  6. ~Tiganza pisze:

    sikorki rulez!
    swego czasu opitoliły mi dekorację świąteczną zmajstrowaną za oknem – i miałam z tego tytułu upiorne wyrzuty sumienia, albowiem czerwone jagódki, użyte do tej dekoracji, były sztuczne, ze styropianu :/
    Biedne ptoki napaliły się na kolor – i to właśnie jest przyczyną pożarcia Twojej galaretki: w sikorkowej percepcji czerwone=żarcie ;) – i najadły się tego dziadostwa. Mam wielką nadzieję, że się nie pochorowały od tego, a od tamtej pory używam do zaokiennych dekoracji wyłącznie suszonych jarzębin, głogu, dzikiej róży itp. Nie chcę mieć ptaszorków na sumieniu…
    Szkielet jako ksylofon – to jest myśl. A jakby tak jeszcze dzwonki wietrzne?….

  7. ~malgo pisze:

    A Fafik wnosi do naszego życia różne zapachy. Zazwyczaj jest to starannie dobrana mieszanka.

    • ~Tiganza pisze:

      ….ze wstydem i po cichu przyznam, że po tytule wpisu Barb byłam pewna, że chodzi o pchełki lub innych gości, podłapanych gdzieś przez Szczypawkę….
      …gospodyni, nie bijcie!….;)

  8. ~malgo pisze:

    Pieseczek w kocu słodki, ale oszczędź mu redbulla!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>