O TYM, ŻE NIE JESTEM DŻDŻOWNICĄ

 

Znowu zarwałam noc i warto było: „Grace i Grace” – nie trafiłam wcześniej na tę powieść Atwood; ale to się przesmakowicie czyta! Troszkę w klimacie jak „Ślepy zabójca” (też uwielbiam), a trochę Tracy Chevalier, w efekcie nie można się oderwać. Jeszcze kawałeczek mi został i jedziemy z serialem. Jeśli jest w połowie tak dobry, jak książka, to znaczy że jest świetny.

„To nie będzie zima stulecia, ale ma się utrzymywać do kwietnia 2018 roku” – przywitał mnie wczoraj Onet. Wspaniała informacja, dokładnie taka jakiej potrzebowałam, kiedy wszystko jest szare, zgniłe, śmierdzi pleśnią i o trzeciej po południu już jest ciemno. A jeszcze prawie miesiąc do przesilenia! Jak żyć, ja się pytam, po ciemku jak dżdżownica? (Chociaż akurat dżdżownice są samowystarczalne i bardzo zdrowe; i chyba nie miewają depresji – ciekawe, czym by się objawiła depresja u dżdżownicy).

No więc na pocieszenie kupiłam sobie kocyk w Pepco. Mogłam się jeszcze np. upić na smutno, ale od tego ma się kaca i ryj puchnie – a umówmy się, W TYM WIEKU to już nie ma co szafować tak zwaną urodą (btw. uwielbiam te lekko starsze powieści, w których bohaterka jest „kobietą w średnim wieku, około trzydziestu lat, ze śladami dawnej urody”). Kocyk jest w reniferki i chociaż koleżanka straszyła, że są ładne ale krótkie, to znalazłam taki co ma dwa metry długości. Bo nie oszukujmy się, akurat w przypadku kocyków (nie tylko, ale pozostańmy przy kocykach) długość ma znaczenie, bo inaczej coś zmarznie – albo od góry, albo od dołu. Ledwo go położyłam na kanapie – natychmiast został anektowany przez Szczypawkę; całe popołudnie wiła sobie gniazdko i zakopywała piszczące udko. Widocznie też potrzebuje pocieszenia i nie lubi zimy, biedactwo.

Wyszło mi w teście, że moim zwierzątkiem duchowym jest sowa albo żółw. Jeśli chodzi o żółwia – całkowicie się zgadzam, ale sowa? No chyba, że ta z dowcipu o dwóch głuchych sowach na gałęzi.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „O TYM, ŻE NIE JESTEM DŻDŻOWNICĄ

  1. ~a. pisze:

    Do Eweli:
    Z jakiej to książki?

  2. ~Ewela pisze:

    „(…) przebrzmiała piękność, która lubiła rude peruki i której uroda wycofała się już za welon z pudru bieli ołowianej (…)” (Richard Flanagan)

  3. ~A. pisze:

    Oby dotrwać do przesilenia zimowego…A potem to już coraz bliżej wiosna;))

  4. ~bila pisze:

    Fajnie jest się starzeć i zapominać. Dowcip o sowach znów mnie śmieszy, bo go zapomniałam! Hahaha!!!I rozśmieszyłam jeszcze dwie osoby, które go znały i też zapomniały… :))))))

  5. Mam nadzieję, że z tą zimą do Kwietnia się nie sprawdzi :)

  6. ~Hanka z lasa pisze:

    Na stole stoją dwa talerze barszczu i jeden mówi do drugiego:
    - Zgadnij, w którym uszku mi dzwoni?

  7. ~diabel-w-buraczkach pisze:

    Serial podobno bardzo dobry.

    Do kwietnia, powiadasz. Hmm. To w takim razie to chyba bedzie ostatnia zima mojego zycia, bo ja juz nie moge, nie dam rady wiecej zim. Normalnie zaden kocyk tu juz nie pomoze.

  8. ~magdi_nanjo pisze:

    dowcip o sowach- dzięki za przypomnienie :D

    mój ulubiony:

    Siedzą dwa gołębie na gałęzi. Jeden grucha, drugi jabłko…

  9. ~Kanionek pisze:

    Depresja u dżdżownic objawia się samobójstwem w afekcie. Wiem, bo widzę to codziennie na podwórku. Pada deszcz, tygodniami. Ziemia nasiąka wodą, aż w końcu jej pojemność się kończy, więc na podwórku powstaje jedna wielka kałuża. Dżdżownica siedzi w swoim zalanym po sufit domu i czeka, aż ten koszmar się skończy. Ale on się nie kończy. Wreszcie sufit u dżdżownicy się zarywa, a ona ma już serdecznie wszystkiego dość, więc wychodzi na powierzchnię i – z dramatycznym okrzykiem „nosz kreta mać!” – rzuca się pod nogi pierwszego lepszego kurczaka. Kurczak wciąga dżdżownicę jak Popek kreskę, i to już jest koniec. Koniec tej listopadowej udręki. Nie wiem jak to robią dżdżownice w mieście – może rzucają się do stóp gołębiom? Bo ludzie to zazwyczaj pod tramwaj. Mać.

  10. ~Barbarella pisze:

    Siedzą dwie głuche sowy na gałęzi i jedna do drugiej mówi:
    - Pocałuj mnie w dupę!
    - A ty mnie w dupę!

    (Mój ukochany dowcip :) )

    • ~Kanionek pisze:

      Jak i mój. Pamiętam, że swego czasu opowiedziałam go wszystkim, którzy chcieli słuchać. Tym co nie chcieli też. A z sową masz przynajmniej trzy cechy wspólne: wielkie oczy, skłonności do zarywania nocy i mięsożerność. No i czwarta z tych trzech cech: siedzisz samotnie na swojej gałęzi i obserwujesz, co się dzieje na dole, ze spokojem psychopatycznego mordercy. Ja wiem, że z psychologii oblałabym pierwsze kolokwium, ale tak to widzę. Za to żółw? Z lampką wina, w kapturze z misiowymi uszami i z jamnikiem u stóp? Bez sensu. No i żółwie są łyse! Ja rozumiem, że chodzi o cechy duchowe, ale w życiu nie uwierzę, że masz łysą duszę.

  11. ~Konik garbusek pisze:

    Opowiedz dowcip o sowach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>