O SMUTNYCH LOSACH GRZYBÓW

 

No nie zjadłam, nic nie zjadłam, bo problem grzybów został rozwiązany odgórnie przy pomocy sztucznej inteligencji. Znaczy automatyczna kosiarka je wszystkie poprzewracała, rozmaśliła i rozwlokła zwłoki.

Kosiarka była w serwisie przez jakiś czas, bo z nią jest taka sytuacja, że najchętniej by nie kosiła. Cały czas wyświetla komunikat, że JEJ ZDANIEM jest wszystko skoszone i nie wybiera się do pracy  w tym tygodniu, a N. to czyta i z upiornym HA HA HA (jak Stach, co się dowiedział że Hanka go zdradziła) naciska jej jakiś guzik, że ma nie filozofować, tylko kosić. No i ona idzie kosić, ale NIECHĘTNIE i np. gdzieś zawisa – na jakimś pieńku albo dołku. A ostatnio to nawet po naciśnięciu guzika powiedziała, że nigdzie nie pójdzie, bo nie i już. Bo drut ma zerwany (pole koszenia jest wyznaczone takim cienkim drucikiem). Bardzo było śmiesznie, pan serwisant dwa dni chodził na czworaka i szukał tego zerwania, a i tak zabrał kosiarkę do serwisu, wlać w nią nieco więcej entuzjazmu dla pracy, do której została stworzona.

Jako leń patentowany i naczelny kartofel kanapowy kraju muszę przyznać, że mam do niej sporo szacunku. Musi być naprawdę inteligentna, bo miga się od roboty po prostu koncertowo. W dodatku od razu jak wróciła z tego serwisu to postanowiła się zemścić i rozjechała wszystkie grzyby. No przepraszam, czy to nie brzmi trochę jak HAL z „Odysei 2001”?

Muszę sobie pomalować paznokcie u nóg – nie wiem doprawdy, jak to zrobić bez zdejmowania włochatych skarpet; jest jakaś laparoskopowa metoda robienia pedicure? Bo obawiam się, że zanim private boudoir wyschnie, to palce mi poodpadają z zimna.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „O SMUTNYCH LOSACH GRZYBÓW

  1. ~Chuda pisze:

    Kosmetyczka, do której chodzę, ma dmuchawę wiejącą ciepłem albo chłodem, w którą można wstawić dłonie albo stopy na czas schnięcia lakieru. Ona się upiera, że nawiew powinien być chłodny, ale nie ze mną te numery Brunner!

  2. ~sheila pisze:

    Barbarella, kobieto!
    A po co Ty malujesz paznokcie u stóp zimą???

  3. ~diabel-w-buraczkach pisze:

    Sprytna bestia!
    A ja ostatnio obejrzalam test samobieznych odkurzaczy, tych malych okraglych takich, i niestety, niestety, tez same lenie i obiboki. Testowali chyba 4 czy 5, i kazdy sie w jakis sposób migal od roboty. Czyli trzeba dalej samemu odkurzac (a u nas nigdy nie ma komu). ehh….

    • ~Ida pisze:

      Mam taką okrągłą słuzbę domową – Marian mu dalismy na imię. Odkurza codziennie od trzech miesiecy i stwierdzam, ze był to najtrafniejszy zakup jaki udało mi sie poczynić w zyciu. Nie przesadzam nic a nic. Odkurza dokładniej niz ja kiedykolwiek, robi to do skutku, bez szemrania i mam wrażenie ze on to naprawdę lubi. Polubiły go tez, o dziwo, trzy nasze koty, które są łobuzami i ich głównym zajęciem jest roznoszenie żwirku z kuwety po całej chałupie. Mariana to w ogóle nie zraża. Ja natomiast nienawidzę sprzątać, odkurzanie to dla mnie prawdziwa katorga, więc z czystym sumieniem polecam to ustrojstwo każdemu kto ma podobnie.

    • ~Pia pisze:

      Diable, no popatrz, a u mnie od lat taki śmiga po chałupie i zapewniam – od niczego się nie miga. Już ja bym mu dała!

      • ~diabel-w-buraczkach pisze:

        A to jakie wy macie te Mariany takie grzeczne? Dacie jakis linczek please?
        Bo te w tescie byly niegrzeczne – jeden nie radzil sobie z okruszkami, inny z klakami, jeszcze inny opuszczal wneki i katy i lazil tylko po srodku itd. itp.

        • ~Pia pisze:

          Ja mam starutką roombę i ona daje radę i na podłodze w kuchni, i na dość gęstym dywanie. Paprochy zostawia tylko czasami, jeśli jej dobrze nie oczyszczę pojemnika po kilku sprzątaniach.

          • ~diabel-w-buraczkach pisze:

            No to tez go mieli w tym tescie! I tez nie zdal, nie pomne dlaczego, ale nie zdal.
            To ja juz nic z tego nie rozumiem :(

  4. ~kapelusznik68 pisze:

    A mnie to przyszedł na myśl Marvin z Autostopem przez galaktykę. Może ona ma depresję bo nie palców u stóp i ani skarpetek ani pedikjuru.

  5. ~Hanka z lasa pisze:

    Widzisz, grzybka trzeba zerwać od razu. Bo albo się obrazi (a z nim wszystkie inne, takie solidarne som), albo ktoś cię uprzedzi.
    W tym przypadku kosiarka.
    A na zimne nóżki, to rekomenduję takie rozwiązanie, jak przy zeszłowiecznych mitenkach. Parę dziurek w skarpecie, paluszki na wierzch… byle szybko poszło :)

  6. ~Tessa pisze:

    Mam kilka takich kosiarek w pracy, niestety…

  7. ~Kanionek pisze:

    O w pyszczek!
    W następnym wcieleniu koniecznie muszę zostać automatyczną kosiarką. Z inteligencją może i różnie u mnie bywa, ale te kilka wymówek w sezonie ogarnę, a przecież zimą, czyli przez osiem miesięcy w roku, taka kosiarka tylko odpoczywa! Nie robi kompletnie nic, buhahaha! I grzybków latem sobie zeżre za darmochę, i jeszcze serwis ma na życzenie, grom wie, może i z masażem? Tylko nie wiem, czy kosiarką się zostaje w nagrodę, czy za karę (te karmiczne protokoły są dla mnie zbyt skomplikowane) i w związku z tym mam dylemat: lecieć jutro i zrobić zakupy sąsiadce, czy lecieć i spalić jej tunel foliowy z pomidorami.

    (A może zamów skarpetki z pomalowanymi paznokciami? Jeśli nikt tego wcześniej nie wymyślił, to zaklepuję patent).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>