O PRAWIE NIEMOŻLIWYM

 

Kto się przeziębił w ponad trzydziestostopniowy upał, no kto, no kto?

Tak, to ja (zabiłam Laurę Palmer). Mini fala meksykańska i siekierka na moją cześć!

Zjadłam trzy łyżeczki lodów słony karmel i od dwóch dni nie mogę mówić i prawie nie słyszę. W dodatku lody mnie wkurwiły – nawet nie wiem czy są smaczne, bo oczywiście nadmuchane. Jak ja nie cierpię lodów napowietrzanych azotem jak serek Almette! A prawie wszystkie do kupienia w pojemnikach są nadmuchiwane. Lubię twarde i porządnie zmrożone, jak Haagen – Dazsy. Precz z lodami w piance! Zaraz jak otworzą cukiernię, to idę po kulkę sorbetu truskawkowego w myśl zasady – podobne leczyć podobnym.

N. zadowolony, bo nie bardzo mogę mówić – przynajmniej jak chrząkam, to staram się to robić ZNACZĄCO (ale czy faceci potrafią wyłapać niuanse?…).

To u mnie chwilowo mniej więcej tyle. Apsik.

PS. Oczywiście, cukiernia była zamknięta. AKURAT na ten jeden dzień!…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „O PRAWIE NIEMOŻLIWYM

  1. ~irka pisze:

    Jadłam dziś czarne lody w czarnym wafelku, kokosowe. Smakowały!
    Wyczytałam, że robi się z popiołu kokosowego, czyli zwęglonych łupin orzechów kokosowych (plus wiórki).

  2. ~McDalenka pisze:

    Jakby N. jednak nie zrozumiał chrząknięć, to może zadzwońcie po niego:
    https://m.youtube.com/watch?v=ja3oy4PNpg8

  3. ~malgo pisze:

    Ja jestem chora od klimy. Lubię klimę, ale z umiarem.
    jedzenie lodów mi niestety na to przeziębienie nie pomaga :(

  4. ~konik garbusek pisze:

    Uwaga wyznanie:
    nigdy nie jadłam lodów Haagen-danzy. Smutno mi.

    Wspólczuję Wam dziewczyny przeziębienia.

  5. ~Karola pisze:

    Popieram! Tylko Haagen-danzy!!!

  6. ~basiek pisze:

    Przeziębienie? Ja tu, wurwa, od poniedziałku zdycham z gorączką, próbuję utrzymać płuca wewnątrz siebie. Wyprawa do pobliskiej łazienki to wyczyn po którym nie mogę tchu złapać.
    Lato, wurwa mać.

    • ~Barbarella pisze:

      Coraz mi gorzej i dziś od rana też pluję płuckiem. To chyba jednak klimatyzacja, nie lody. Nienawidzę klimatyzacji.

      • ~basiek pisze:

        To moje jest jak wirus, bo tak mnie ciało bolało, że nie mogłam uleżeć. Potem, gdy doszły płuca, myślałam, że to przewianie, bo przeciagi niby takie miłe dla ciała w takie temperatury, ale na dłuższą metę zdradliwe bicze. Dziś mnie olśniło.
        To hiszpanka! Przed śmiertelną falą część populacji przeszła ją bez skutków ostatecznych i może jakiś cyniczny psychol z koncernu farmaceutycznego wypuścił ją teraz na wolność i skoro po pięciu dniach spadła mi gorączka to może będę żyć.
        Na pocieszenie obejrzałam sobie Szklaną Pułapkę. Tak dobrze się przy niej bawiłam, że dziś obejrzę drugą część. Uwielbiam dawne filmy, które obecnie są niepoprawne politycznie, więc po prostu normalne.

  7. ~irka pisze:

    Kurka, dmuchane lody? Nie wiedziałam i co gorsze, mnie smakują.

    • ~Barbarella pisze:

      Chyba większości smakują takie puszyste piankowe. A ja lubię twarde, że łyżka się wygina przy nakładaniu z pudełka!… Więc mało lodów jem i bardzo dobrze.

    • ~Barbarella pisze:

      I tlenkiem azotu oczywiście, nie azotem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>