O JAMNIKU NIE DLA KAŻDEGO

Przeczytałam świetny artykuł o jamnikach – o tym, że to rasa psów nie dla każdego. Absolutnie się z tym zgadzam, chociaż oczywiście nie zamieniłabym jamnika na żadnego innego stwora. Było sporo oczywistości, które wie każdy, kto się z jamnikami zetknął – że są uparte; trudne do wytresowania – raczej to one tresują wszystkich w domu; są niezwykle towarzyskie i nie lubią zostawać same w domu, o czym może świadczyć liczba przeżutych w samotności butów (najlepiej najdroższych, z delikatnej skórki, wiadomo); że są łakome, a mało kto oprze się wielkim, błagalnym oczom zagłodzonego, właściwie to nawet chwilowo umierającego z głodu pieseczka. Że dużo szczekają. Że mają bardzo silny instynkt pogoni za zwierzyną, dlatego zawsze powinny chodzić na smyczy. Że ładują się do łóżka i nie lubią wychodzić na dwór, kiedy pada – nie lubią zmoknąć, no. Nie i już. Ale dwa stwierdzenia mnie zachwyciły.

Że jamniki nie mają pojęcia, jakiej są wielkości – to znaczy, wydaje im się że są NAJWIĘKSZE. I że to świetny pomysł szczekać na tego oto doga albo bernardyna, no bo przecież on jest takiego samego wzrostu, jak jamnik, to chyba OCZYWISTE. Pół biedy, jak mały jazgotnik trafi na wielkoludy spokojne i refleksyjne – wtedy tylko się człowiek naje wstydu, przeprosi i idzie dalej. Gorzej, jak duży piesek też jest czegoś nerwowy, wtedy może się skończyć dramatycznie – na przykład, jak u nas, obdarciem ze skóry przedniej ćwiartki jamnika i operacją w samego Sylwestra.

Druga to taka, że wszystko co jamnik widzi, co jest w zasięgu jego wzroku – należy do jamnika. Dobrze, że nasza ulica jest mało uczęszczana, bo bym ogłuchła – każdy pieszy lub rowerzysta to jest wybuch pretensji ze strony Szczypawki, że przecież ona nie dała przepustki, żeby szedł JEJ ULICĄ. Jak jedzie do biura, to tam ustawia wszystkich: ochronę, mieszkańców, kurierów, drze się na trawniku na patio i bardzo jej się podoba, bo w tym Alcatraz – jak N. mówi na piękną formę nowoczesnego czworobocznego apartamentowca – głos się niesie jak w dużej studni i psina jest PRZESZCZĘŚLIWA. W dodatku, w gościach u Zebry wszystkie zabawki są JEJ i miska Fugi też jest JEJ – potrafi odpędzić Fugę od JEJ WŁASNYCH CHRUPEK i je pożreć. Dobrze, że Fuga jest po prostu psim aniołem i tylko stoi z boku i jęczy (wie, że i tak dostanie swoją porcję, jak mały rekin się obeżre), bo Szczypawka musiałaby być zszywana o wiele częściej.

Oczywiście, absolutnie NIC nie jest w stanie zmienić faktu, że bardzo się kochamy (nawet, jeśli niektórzy z nas się wytarzają w czymś śmierdzącym).

Szczypi1

 

Natomiast nie wiem, co myśleć o N., który kupił sobie MŁODY JĘCZMIEŃ. No ja wiem, że lepszy młody jęczmień (w proszku) niż młoda córka sąsiada, ale doprawdy. Młody jęczmień?… Co się z tym światem wyprawia.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „O JAMNIKU NIE DLA KAŻDEGO

  1. ~ida27 pisze:

    Taka czarna, psia parówka zaatakowała ostatnio na spacerze mojego owczarka. Był w ciężkim szoku. Matko, jaka zajadła była ta psina!!! W końcu pani straciła cierpliwość i ryknęła: „Szynka!!! Spokój!!!”. Umarliśmy ze śmiechu ;-)

  2. ~Adelina pisze:

    czy to jamnik czy nie, każdy piesek czy to innej rasy czy kundelek nie jest dla każdego, tak jak ludzie mają różny charakter i lubią co innego i człowiek powinien poważnie się zastanowić i dowiedzieć więcej o piesku jak sie już na niego zdecyduje

    • ~Magdalena pisze:

      Hmmm, dowiedzieć się przedtem, powiadasz? My przygarnęliśmy biedaczkę po przejściach (krótkich, bo miała 3 mies.) i to była totalna loteria. Skąd mieliśmy wiedzieć, że zwierzę będzie tak terytorialne, że co tam ulica, ona do domu nikogo nie wpuści i nie lubi nikogo poza Swoimi Ludźmi? Żadne tam koleżanki, rodzina, pan elektryk… Teraz pozostają wyłącznie próby wychowania i nauczenia, że świat za płotem nie jest jednak totalnie wrogi. Poza tym chcieliśmy przytulaska, a panienka jest taka więcej niezależna – żadne tam spanie w łóżku, jest pilnowanie gniazda w wiatrołapie. NA WŁASNE ŻYCZENIE!!!

  3. ~Kataryna pisze:

    Mam co jakiś czas labradora od koleżanki jak gdzieś wyjeżdża. W dodatku ma na imię Afera :))) Bestia ZAWSZE śpi na sofie w nocy albo jak jesteśmy w pracy, normalnie wie, że jej nie wolno. Ale włazi a potem niby że nie spała. Trudno nie zauważyć czarnych włosisk WSZĘDZIE. No cóż. Młody jęczmień jem od trzech dni, mam zrzucić ponoć 5 kilo w miesiąc. Hmmm, póki co nie drgnęłam ano kilku gramów…Zobaczymy ;)

  4. ~malgo pisze:

    Mój jamnik potrafi wyjść o szóstej rano z domu, zeby tylko poszczekać na kurz na ulicy.
    Choć na ogół woli pospać do 9. Dziś nawet nie wyszedł spod koca jak wychodziłam do pracy, jeszcze nie odespał traumy z wczoraj – został bez zapowiedzi wykąpany.

  5. ~gogenzola pisze:

    też kupiłam młody jęczmień, podobno bardzo zdrowy. Chyba już się przeterminował.

  6. ~Em pisze:

    A mój wymarzony jamnik z młodych lat nienawidził wszystkich domowników oprócz mojej mamy. Wymościł sobie gniazdo w szafie i tam zamieszkał na stałe. Jak rodzice wyjeżdżali to wychodził z niej tylko w nocy żeby wypróżnić zimną michę żarcia i zostawić piękną kupę na podłodze w kuchni. Eh, chyba nie dla mnie. Albo psia schizofrenia jakaś.

  7. ~Meg pisze:

    Mam jamnika za sąsiada. Odkąd nastał, nie jestem w stanie już przekonać starego, że wróciłam z tego spotkanka „jakoś koło 23″, bo jego jamnik sąsiadów dobitnie informuje, że była 1.30. A i lekarza z pogotowia uzarł

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>