O TYM, KTO ZJADŁ JAGODZIANKI

Już prawie mrówki sobie od nas poszły (długo w tym roku siedzą, ale czy ja im się dziwię? W ogóle się nie dziwię, że wolą grzać dupki w ciepłym domu, a nie trząść się w zamarzniętym mrowisku), ale N. uległ pokusie i nabył sobie torebkę minijagodzianek. Mimo moich delikatnych sugestii, że, hm, kochanie, jak by ci to powiedzieć… to jeszcze NIE JEST sezon na jagody. Przyniósł te drożdżówki i położył od niechcenia na chlebaku – dobrze, że na wierzchu, a nie włożył do środka! Gdyż następnego dnia zaglądam ci ja do papierowej torebeczki, a tam… A TAM… Nie, nie Marszałkowska. NEW DELHI! I to podczas największego festiwalu świątecznego.

I tak oto N. sobie nie pojadł zeszłorocznych jagódek.

A co poza tym? Nowy sezon Boscha jest. Oraz ropa odbiła.

A na trawie rano był przymrozek. Nie ma siły, trzeba kogoś złożyć w ofierze, żeby się zrobiło cieplej.

PS. Wyskoczyła mi reklama książki „O matko!” niejakiego Alejandro Palomas. Skusił się już ktoś? Warto?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „O TYM, KTO ZJADŁ JAGODZIANKI

  1. ~Marc pisze:

    mrówki!!
    oj potrafią zdenerwować człowieka.
    Kiedyś próbowaliśmy naturalnymi środkami, bo te chemiczne to są mało humanitarne. Nic nie pomagało, dobrze że to było pomieszczenie bardziej gospodarcze. W końcu zmuszeni byliśmy wezwać firmę deratyzacyjną, nie wiem co zrobili i czym bo nie chce tego wiedzieć, ale zadziałało.

  2. ~Kamil pisze:

    jedna jagodzianka mniej = jeden niezdrowy posiłek mniej :)

  3. A ja w jednym mieszkaniu musiałem na chwilkę otworzyć (drewniane) okno, a następnie zamknąłem i pojechałem do rodzinki… wracamy kilka godzin później i pełno mrówek wchodziło sobie małą szparką – przez kilka dni je tępiliśmy, cała kuchnia w proszku do pieczenia i innych cudach babci Aliny. W ostatecznej walce pomagał dezodorant i zapalniczka – ale to już na te uparte, które przekopały się przez tony środków na progu.

    P.S. U mnie już ciepło :P

  4. ~Jagodowa pisze:

    Ja bym chętnie wycięła w pień średniej wielkości miasteczko. Straty w ogrodzie idą w tysiące i nie ma gdzie złożyć reklamacji! Posadziłam sobie prościusieńko przed tarasem magnolię, która w tym roku wzięła w końcu tyłek w troki i zawiązała trzy pąki. I CO? I zostały z nich brązowe, pomarszczone kikuty. Mój nerw sięga zenitu, zwłaszcza że gdy idę je obejrzeć, muszę ubrać zimową kurtkę. A mrówki pewnie by się chętnie gdzieś wyniosły ale na tych małych nóżkach daleko nie ujadą.

    • ~Ewa pisze:

      Moja zakwitła przepięknie, magnolia, znaczy. Gdyby w komentarzach można było wklejać zdjęcia… PS A zimno jest w ch…j!

  5. ~micoona pisze:

    Czy jest jakaś lista na która można wpisać ofiary? Mam parę osób, które chętnie w tej czy jakiejkolwiek innej intencji poświęcę.

  6. ~Ade pisze:

    dzisiaj ma być ładnie, zobaczymy

  7. ~Adela pisze:

    głupie mrówki !

  8. ~diabel-w-buraczkach pisze:

    W temacie kandydata na ofiare – swita mi dawny watek z pewnym niecnym kotem Januszem ;)

    • ~konik garbusek pisze:

      Oszczędź kota!
      Ja mam listę, chętnie kogoś polecę ;)

      • ~micoona pisze:

        Ech, widzę że nie ja pierwsza wpadłam na pomysł stworzenia listy.
        To może stworzymy listę intencji. Więcej ofiar nam się zmieści :D

        • ~tessa pisze:

          ja skromnie, tylko 3 osoby, czwarta sie ogarnela i zostala z listy skreslona;)
          kota (NAWET o imieniu Janusz) prosze oszczedzic (moze sie go da na mrowki napuscic? nasze koty muchy i inne owady likwiduja w domu;)

          • ~micoona pisze:

            oooo, to ja zaklepuje sobie wakaty z Twojej listy. U mnie już ze 4 kartki A4 zapisałam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>