Miesięczne archiwum: Listopad 2015

O CZARNYM PIĄTKU I KOLEJKACH

  Jak Państwa czarny piątek? Bo mój dziękować – udany; najpierw zahaczyłam w Empiku najnowszą Tracy Chevalier, „The Last Runaway” (niestety, nie mam siły czekać na tłumaczenie, a ją się bardzo przyjemnie czyta w oryginale), a dziś poprawiłam polarowym kocykiem … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 15 komentarzy

O SPACERZE, LUB RACZEJ JEGO NEGACJI

  N. dziś w delegacji. Dzwoni z drogi, to odbieram (flanela, polarek, skarpetki oraz gorąca herbata): „Może byś tak poszła dziś z pieskiem na spacer?”. Się uśmiałam. Siorbnęłam herbatki i poprawiłam polarową bluzę. Opowiedziałam ten dowcip Szczypawce; też się śmiała. … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 5 komentarzy

O TYM, ŻE NADAL LISTOPAD

  Ogólnie psia dupa, ale znalazłam piękną, stylową skargę na teściową w jednym z niekończącej się serii wątków o teściowych: „Moja nam też pomagała. Niby generalnie było ok, ale np. moje koszule nocne wyprała ze szmatami od podłogi co tylko … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 22 komentarzy

O NIEBOGINI

  Byliśmy w sobotę na spotkaniu towarzyskim, chociaż do dziś nie wiem, z jakiej okazji, bo koleżanka tajemniczo się nie chciała przyznać. Żarcia było tyle, że wychodziłoby coś pomiędzy komunią a chrzcinami, ale że jest listopad, a dzieci im nie … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

O, MAM NADZIEJĘ, WYPEŁZANIU Z DOŁKA

  Fizyczna mizeria zdaje się trochę ustępować (tfu, żeby nie zapeszyć), ale i tak jestem wściekła. Bo jak by nie patrzeć – to tylko katar. KATAR!… I przez takie gówienko prawie tydzień normalnego życia fpizdu – no bo jak tu normalnie funkcjonować, … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 13 komentarzy

O MIKROBIM C.D.

  Mikrobi znad morza okazał się intergatunkowy – Szczypawkę rozbolało gardło i dała do pieca wczoraj w nocy, o drugiej nad ranem musiałam aplikować syropek z pędów sosny. Wszyscy troje go zresztą pijemy, ale na razie jest plugawie i smarkato z … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 21 komentarzy

O PRZEZIĘBIENIU NADMORSKIM

  W Świnoujściu byłam, a nie na ściance. Bardzo było przyjemnie – pierwszego dnia. Spacerek plażą (Szczypawka polowała na mewy, natomiast dyplomatycznie NIE ZAUWAŻYŁA łabędzi, ominęła je szerokim łukiem), gofry w „Czuć miętą” – najlepsze w Świnoujściu, smażony dorszyk. Następnie … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 12 komentarzy

O PASKUDNYM PONIEDZIAŁCZYSKU

  Wczoraj trafił mi się klasyczny poniedziałek – obesrałek. Przede wszystkim, od tej pogody mój łeb się zachowywał jak elektrownia w Fukushimie i na wszystkim widziałam zielono – fioletowe plamy (przestałam się dziwić bohaterkom powieści sióstr Bronte; jak one siedziały … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 23 komentarzy

O ATAKU ZOMBIE I CYTRYNIE

  Poprzedniej nocy ocknęłam się z pierwszego snu, przerażona, bo usłyszałam jak na dole coś na przemian szura i mlaska. To chyba OCZYWISTE, że natychmiast doszłam do jedynie słusznego wniosku, że głodne zombie mi się włamały do domu i wpieprzają … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 10 komentarzy

O TELEFONACH I GUMCE

  Oczywiście jak czekam na telefon od N., zagraniczny i spoza cywilizacji, to naturalnie zadzwoni moja ciotka – czy widziałam Beatę Szydło w kolejce po mięso. I będzie pitolić pół godziny. Jeśli chodzi o dzwonienie w najmniej sprzyjającym momencie – … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 29 komentarzy