Miesięczne archiwum: Czerwiec 2015

O RELAKSIE PRZY PILE I CO KTO MA W PYSKU

  Weekend okrojony, bo w sobotę N. pojechał pokazywać Kraków Hiszpanom. A ja zostałam na kanapie, z psem i moim kaszlem, trochę pogryzana przez zazdrość jak gołąbek zielony (do Smoka beze mnie!… Do Europejskiej na jajko beze mnie!…). Bardzo się … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

O BOLĄCEJ RURZE I BORÓWCE

  Nie, tak dalej być nie może. Już pomijam, że boli mnie cała rura i przepona i po schodach na piętro wchodzę z przystankiem na kaszel, ale nie mogę się na starego wydrzeć! Nie dość, że skrzeczący głosik bez żadnej … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 15 komentarzy

O OSTRYDZE I KRZYWICKIEJ

  Od dwóch wszystko co wypiję, przerabiam na gluta. Czyli zupełnie jak ostryga. Oraz czytam Krzywicką. Ło!… Niezła była, oj niezła, i wcale nie „jak na tamte czasy”, bo na te też. Już pominę romans z Boyem, ale akcje w stylu … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 11 komentarzy

O DWÓCH WIRUSACH I WYZNANIE

  W sobotę dokonałyśmy z Zebrą siostrzanej wymiany wirusów kataru. Powiodła się w stu procentach – teraz nie tylko jestem głucha od mojego wirusa, ale na dodatek kicham, płaczę i smarczę dzięki wirusowi od niej. Widać, że się zaprzyjaźniły i … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 7 komentarzy

O CZAPCE I INNYCH

  Modelka w czapce – sardynce: A to miejscówka z pasztecikami, a raczej torpedami z dorsza: Są dwa smaki – z serem i bez. Sam pasztecik wygląda tak (przepraszam, ale już go nadgryzłam, ale i tak widać jaki duży) – … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 21 komentarzy

O MIEŚCIE WYŁOŻONYM KOSTKĄ

No więc. Cała Lizbona jest wyłożona śliczną, polerowaną kamienna kostką, biało czarną w mozaiki na główniejszych ulicach… Nierówną jak jasna cholera i w dodatku z okazji deszczu zamienia się w ślizgawkę. Nie widziałam dziewczyn na obcasie (no dobra – może … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 34 komentarzy

O TYM, ŻE TERAZ PRANIE

No dobra, to wróciliśmy (korki w Warszawie – constans; to już tak na zawsze?) oraz odebraliśmy psa z przedszkola tymczasowego u mojego tatusia. Który, sądząc po zapachu, trzymał ją w beczce po smarze. Było chłodno, ale pysznie i w ogóle, … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 7 komentarzy

O PRZEMIESZCZAJĄCYM SIĘ UPALE

  Z okazji dziesiątej rocznicy ślubu (przepraszam, ale musiałam się udać na chwilę na emigrację wewnętrzną pod stół. Nie dociera to do mnie – JAK TO DZIESIĄTĄ? Ale że o co chodzi, jakie dziesięć lat? Z której strony ich się … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 31 komentarzy

O ZIOŁACH

  Z cyklu – czy wiecie, jaka ze mnie jełopa: dopiero jakieś dwa tygodnie temu dowiedziałam się, że w PRL-u ludzie spragnieni tego typu uciech narkotyzowali się bardzo mocną herbatą. Szczególnie w więzieniach. Stąd podobno powiedzenie „niezły z niego herbatnik”. … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 15 komentarzy

O NIEUDANEJ PRÓBIE NIESIENIA PRZYJAŹNI MIĘDZYGATUNKOWEJ

  (Tak tylko dla porządku odnotowuję, że wczoraj zamrażarka chciała mnie zabić paczką szpinaku. To już drugi raz, bo przed świętami – mrożonym indykiem. Chyba powinnam się położyć i do niedzieli nie wstawać – tylko pewnie akurat wtedy na nasz … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 7 komentarzy