Miesięczne archiwum: Luty 2014

O NICZYM ZUPEŁNIE

  1. Kanapa w biurze staje się zagadnieniem priorytetowym – chyba, że będę ucinać sobie drzemki pod biurkiem. 2. Odzwyczaiłam się od jadania w przydrożnych nibyludowych nibygospodach i po zamówieniu pozycji z karty „Pierogi szlacheckie” wcale nie czuję się szlachecko, … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

O FLORESACH

Na pączka mnie dziś, o dziwo, nie drze, ale zjadłabym jeszcze jednego floresa. Nie dość, że bardzo smaczne, to i śliczne. I dietetyczne, bo składają się głównie z powietrza! Ciasto jakby faworkowe, ale cienkie jak bibułka, no i smak inny … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 15 komentarzy

O JEDEN PALEC STOLARZA ZA DALEKO

  Mój Kochany Pamiętniczku, znowu rozje… psułam ładowarkę do telefonu, ja nie wiem, jak nie jedną wtyczkę ukręcę, to drugą, a ja naprawdę NIGDY NIC NIE PSUJĘ, tylko z tymi ładowarkami mam jakąś karmę niezadobrą. No i teraz trochę ładuje, … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 13 komentarzy

O TYM, ZE ZNOWU WOJNA NA HORYZONCIE

N. od rana chodza mięsnie żuchwy, bo cały ogródek mamy w kopcach. Jedziemy dziś do Juli (AAAA!…) po odstraszacze kretów, podobno rzucili jakieś nowe. Ale jak kret tak zasuwa, to znaczy że już wiosna, prawda?

Opublikowano Bez kategorii | 13 komentarzy

O JEDYNEJ PRAWDZIWEJ SKUTECZNEJ METODZIE NA NIEPRZYTYCIE

Na lotnisku okazało się, że naszym samolotem leci dwóch ortodoksyjnych starozakonnych. Na marginesie, na każdym lotnisku zawsze widzę minimum jednego ortodoksyjnego starozakonnego, lotniska to ich naturalny habitat. Po czym, przy wyładowywaniu bagaży to właśnie oni dostali walizki w pierwszej kolejności … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 12 komentarzy

O BARDZO STRATEGICZNYM LĄDOWANIU

  Wróciłam, działo się, że oj! W tę stronę przyjechały w butach mejillones en escabeche, ale zanim lekutko odparuję, to muszę o dzisiejszym lądowaniu, bo naprawdę. LOT się spóźnił pół godziny, pfff, to na LOT tyle co nic, lądujemy, jedziemy po … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 8 komentarzy

O GRZYBKACH

  Grzybki i chrzan w butach (grzybki w butach – brzmi dwuznacznie, ale chodzi o słoiki z marynowanymi borowikami), kabanosy owinięte w piżamę, wyruszamy na spotkanie Wielkiej Ulewy i dwunastometrowych fal. Oraz chciałam powiedzieć, że złoty medal w pięknym stylu, … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 12 komentarzy

O PREZENCIKU NA WALENTYNKI

  Walentynki dziś? To mam temat akurat na Walentynki (u nas we budowlance tak mówią, panowie się spotykają obgadać „tematy” – nie sprawy, problemy, projekty, tylko „tematy”). Wczoraj koleżanka zapodała (na winie) temat pt. „dwuzdaniowe horrory”, natychmiast po powrocie do … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 23 komentarzy

O TYM, ŻE PÓJDĘ SIEDZIEĆ

  Śniło mi się, że spotkałam Meryl Streep. Była oczywiście zachwycająca, a ja przyniosłam kilka filmów na DVD, żeby mi się na nich podpisała. Dopiero kiedy jej podałam te filmy, zauważyłam, że one są z Diane Keaton. Nawet WE ŚNIE … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 21 komentarzy

O MARYNATACH

  W sobotę Szpilmanowa pożyczyła sobie spryskiwacz do kwiatków, oddała w niedzielę rano. Żeby nie było nudno, to N. obciął sobie heblem pół palca – a to ważne, żeby w związku z długim stażem nie było nudno. A na zakończenie … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 13 komentarzy