O PŁACZLIWEJ JESIENI


Bardzo mi smutno, że umarł pan w czarnym golfie, twórca najfajniejszych zabawek na świecie.

A w ogóle wolałabym mieć, jak kiedyś, PMS-a z takim fajnym wkurwem, żeby mnie denerwowało wszystko i wszyscy, i żebym toczyła krwawym okiem i ostrzyła noże (o swój język). A nie taki PŁACZLIWY, jak mam od jakiegoś czasu. No ludzie, poryczałam się na kapuście pekińskiej ze śliwką węgierką. LITOŚCI. Gdybym była samicą łosia (klępą) (ha, ha – „gdybym była”), to już bym się kwalifikowała do odstrzału. Stara skapcaniała purchawka.

Jedyne światełko w tunelu jest takie, że Merlin przysłał mi „Ostry dyżur”, a pan Andrus z panią Czubaszek (którą kocham miłością wiernego kundla od tylu lat, że nawet nie powiem, od ilu, bo pani Czubaszek jest za młoda na takie wyznania) napisali książkę i za chwile będzie można ja kupić.

Kryminały mi się skończyły. Zamówiłam tę „Tarantulę”, ale ją przeczytam i co?… Na samym "Ostrym dyżurze" daleko nie zajadę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „O PŁACZLIWEJ JESIENI

  1. Zuzanka pisze:

    @kamelia, lubię grzebać w mule ;-) Trochę przez wzgląd na to, że się dobrze bawiłam przez pierwsze 3 sezony. TŻ już się poddał, oglądałam, jak wyjechał, żeby nie marnować tych seriali, co oglądamy razem. Ale warto odciąć grubą kreską, bo z odcinka na odcinek coraz gorzej (akcje z nerką Susan czy Lynette po raz setny intrygująca w sprawie zmiany pracy przez Toma, nie wspominając o akcji Gaby z lalką).

  2. Anka pisze:

    A ja poprzednią jesień przeżyłam dzięki pięciu sezonom The Wire. Ale to już też nie najnowsze, więc pewnie widziane?

  3. Barbarella pisze:

    A Stephensona sobie ściągnęłam Peanathemę, ale musze chyba do niej zamówić stelaż, gdyż wazy około 400 kilo i nie ma jak jej czytac (w twardej okładce mi przysłali, łapserdaki).

  4. Barbarella pisze:

    Zuzanka: aweź, ja ledwo dociągnęłam do końca drugiego i wcale mnie nie ciągnie, żeby dalej. Jakoś tak nie ten.

    Żona: JA TEŻ ZAMÓWIŁAM! :)

    Rzuf: Jaki. Nowy. Praczet. KONKRETY POPROSZĘĘĘĘĘĘ!

  5. kamelia pisze:

    @Zuzanka – to po co oglądasz?;)

  6. Aqua pisze:

    to z dobrych wieści, sądzę szczególnie Ci bliskich klimatów http://www.poniedzielski.art.pl/index.php?p=120

  7. Żona Niczyja pisze:

    Tytuły podajta,bo nie widzę,a czytać nie ma co.Czekam na Merlina bo nabyłam „Klub koneserów zbrodni”,a że mam pełnoobjawowy PMS,to chyba się do tego klubu zapiszę.

  8. MamaTygryska pisze:

    Świetne info o tej książce, już się nie mogę doczekać, bo same blogi autorów to dla mnie za mało :)
    Płaczliwa jesień, oj coś w tym jest…byle do wiosny!

  9. rzuf pisze:

    w czwartek wychodzi praczet nowy :)
    zawsze to kilkaset stron wiecej w innym świecie ;)

  10. Płk Kiszczak pisze:

    …ej jaka tam znowu stara. Odwieczna…

  11. grafomanka-pospolita pisze:

    o tej książce Andrusa z Czubaszek to nie wiedziałam, dzięki za info

  12. Zuzanka pisze:

    Desperatki? Phleeze, od trzeciego sezonu to zaczyna Klan przypominać, oglądam z ręką przyklejoną w facepalmie do czoła.

    Nie mirmiłuj, Barb. W KFC mają Grandera z sosem z suszonych pomidorów, nie jest zły. I weź się za Stephensona, trochę namachał chłopak.

  13. kamelia pisze:

    Proponuję Desperatki – na płaczliwą jesień jak znalazł, zwłaszcza tak do IV serii:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>