Miesięczne archiwum: Styczeń 2010

NIE CHCE MI SIE WYMYSLAĆ

  W normalnych okolicznościach zima mnie dołuje, a co dopiero.   Leżę w piżamie i polewam się syropem klonowym; od czasu do czasu mam ochotę złapac wielką łopatę do odśnieżania, metalową, stanąć na najbardziej zatłoczonym skrzyżowaniu i tłuc wszystkich po … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 11 komentarzy

NASI MILUSIŃSCY

  Snia mi się straszne rzeczy, chodze później taka niepozbierana (wiem, wiem, jakbym miała szóstke dzieci, męża pijaka i robote na szóstą rano to bym nie miała głowy do takich FANABERII, wiem).   W zyciu z czasem dochodzimy do różnych … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 28 komentarzy

NA LUDOWO

  Zbieram się do tych wędlin militarnych, ale to musze mieć filing. Bez filingu mi nie wyjdzie tak jak powinno. To na razie ludowy obiad będzie.   Po drodze ze stolicy na nasze skromne włości zbudowali karczmę. Przepiekną. Całe lato … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 20 komentarzy

DZIWNY BRĄZOWY STWÓR

  Hanka mówi, ze to NA PEWNO chomik w przebraniu, ale chyba to ta samica kosa jednak. No wiecie co, zawsze mi się wydawało, ze kosy sa PODŁUŻNE, a nie okrągłe. Zgrabniejsze trochę, a nie taka baryła. Z drugiej strony, … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 14 komentarzy

KIEDY TA ZIMIA SIE SKONCZY?

N. się trochę zdziwił, kiedy po powrocie z dwudniowej delegacji zastał mnie dokładnie w tym samym miejscu i stroju, w którym mnie pożegnał czterdzieści osiem godzin wcześniej. Jemu się nie mieści w głowie, że można spędzić w piżamie na kanapie … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 16 komentarzy

UGOTUJĘ CI OBIAD, KOCHANIE, A TY ODPOCZNIJ

  Nie lubię gotować, ale jak słyszę „to ty sobie kochanie odpocznij, a ja zrobię obiad”, to mi się robi słabo.   W te sobotę ja sobie odpoczywałam, a mój N. robił dorsza po biskajsku z przepisu Karlosa Arguinano. Czyli: … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 85 komentarzy

STRANGE DAYS, INDEED

  Zamieniam czekoladę na pierniczki uszatki i chipsy bekonowe (seriously, folks, moja wątroba ma jakiś defekt, nie metabolizuje czekolady; każde inne tłuste świństwo – tak, a po czekoladzie o mało nie umrę).   Codziennie o 18.45 pytam się N. czy … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 16 komentarzy

NOBODY TOLD ME THERE’D BE DAYS LIKE THESE

  Mój stan opisałabym jako zeskrobywanie się ze ścianek dużego naczynia naprawdę małą łyżeczką. Super elegancka maciupeńka łyżeczką, jaką się podaje do najmniejszej kawy świata. Ze ścianek BARDZO dużego naczynia, na przykład silosu zbożowego.   Najbardziej bałam się pogrzebu. Niepotrzebnie. … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 36 komentarzy